środa, 21 marca 2012

Kocham Austrię,


a konkretnie zakochałam się w austriackich winach. 



Wczoraj na degustacji win austriackich  czułam się jak w królestwie białego wina…. Kiedyś dawno temu bardzo lubiłam czerwone wino, zresztą lubię je do dzisiaj, ale zdrowie nie pozwala na picie tego wspaniałego trunku. Pozostało mi wino białe, które niestety dla mnie, wytrawne jest przeważnie za ostre. A wczoraj oprócz wytrawnych stoły zastawione były białym winem naturalnie słodkim. Począwszy od Spätlese win z późnego zbioru , przez Beerenauslese dotkniętych szlachetną pleśnią, Eiswein tłoczonych w stanie zmrożonym po Trockenbeerenauslese wina z wysuszonych gron dotkniętych pleśnią.
Pierwszy raz miałam możliwość spróbowania tylu win tego rodzaju  w jednym miejscu. Nareszcie mogłam porównać czym się różnią, odkryć bogactwo smaków i aromatów.
Przy stoliku winnicy Haider, gdzie można było porozmawiać z panią Silvią Haider, która wraz z bratem jest czwartym pokoleniem winiarzy, mogłabym zostać na zawsze i popijać to wspaniałe Trockenbeerenauslese  Chardonnay z 2006.





 Na zdjęciu pani Sylvia Heider.


 Bardzo miłym uzupełnieniem była degustacja serów i wędlin z ekologicznej produkcji w Austrii.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza