środa, 9 maja 2012

Zupa szczawiowa




Pewnego pięknego majowego poranka wybrałam się z Koleżanką blogerką Izą - Pyzą na spacer, nad Wisłę w celu poznania świata roślin jadalnych dziko rosnących.
Iza pokazała mi różne roślinki, którymi można urozmaicić „sklepową” zieleninę.
Między innymi nazbierałyśmy szczaw…. Dawno go nie robiłam… nawet nie wiem, dlaczego… ot tak po prostu.
Przyniosłam do domu wszelkie dobra i …. Postanowiłam zrobić szczawiową, a że lenistwo jest moim przyjacielem i nie chciało mi się siekać postanowiłam go zmiksować. Oczywiście najpierw ten szczaw przebrałam i umyłam. Zalałam niewielką ilością gorącego wywaru z warzyw – marchewka, pietruszka, seler, cebula, ziele angielskie, pieprz ziarnisty, sól. Zagotowałam, przetarłam, doprawiłam cukrem i sokiem z limonki.
Miałam 400 ml przecieru szczawiowego. Ubiłam 250 ml śmietany kremówki i delikatnie połączyłam ją z ciepłym przecierem. Jeżeli ktoś uzna, że to za tłusto to proponuję „śmietankę” sojową do ubijania firmy Alpro soya.
Wyszła mi kremowa zupa szczawiowa, którą podałam z jajkiem w koszulce.

4 komentarze:

  1. zupełnie inna niż moja bo ja lubię właśnie pływające farfocle szczawiu, ale zjadłabym chętnie talerz Twojej bo szczawiówę lubię bardzo, szczególnie taką z samodzielnie świeżo zebranych liści. Dziękuję, Joasiu, za miłe towarzystwo na spacerze :) Mam nadzieję, że jeszcze to powtórzymy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwna ta szczawiowa, ale jeśli smakuje szczawiem to mogłabym zjeść ze smakiem:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Izo, liczę na więcej takich miłych spacerków, bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krysiu, ta szczawiowa jest chyba bardziej szczawiowa niż normalna szczawiowa :)

    OdpowiedzUsuń