sobota, 2 stycznia 2016

Jaja poszetowe obsmażone - jajka zwane eklerkami

Kuchnia polska kojarzy się z kotletem schabowym, bigosem, pierogami i kiełbasą. Jakże mylne skojarzenia. Kuchnia polska to bogactwo smaków, produktów, między innymi powracających dziś do łask: jarmużu, skorzonery, karczochów, dziczyzny, gęsi, kaczek... Różnorodność technik kulinarnych, których nie powstydziliby się dzisiejsi Szefowie kuchni.
Mam kilka starych książek kucharskich z przełomu XIX i XX wieku ( oryginałów i reprintów). Lubię je czasem przeglądać, inspirować się już nieco zapomnianymi przepisami i odtwarzać stare oryginalne receptury. Co jakiś czas będę na blogu przedstawiała przepisy z mojej obszernej biblioteki: "z biblioteczki królestwa garów".


Moją pierwszą starą książką, była Książka Kucharska Maryi Ochorowicz - Monatowej z 1910 roku. Od niej zaczęła się moja słabość do książek z przełomu XIX i XX wieku.


Jednym z zaskakujących przepisów, jest ten na jajka eklerki, podchodzący właśnie z Książki Kucharskiej Maryi Ochorowicz – Monatowej.
Tak obecnie modne jajka w koszulkach, obtaczane w parmezanie a następnie smażone.
  • 5 jajek,
  • 2 łyżki mąki pszennej,
  • 3 łyżki bułki tartej,
  • 2 łyżki masła,
  • sól,
  • 3 łyżki octu jabłkowego,
  • 4 łyżki tartego parmezanu.


4 jajka ugotować w koszulkach. W garnuszku zagotować wodę, wlać ocet jabłkowy, dodać pół łyżeczki soli. Na lekko wrzącą wodę delikatnie wpuszczać po jednym jajku, łyżką delikatnie formując białko aby się nie rozpłynęło. Gotować 2 minuty. Wyjąć, ułożyć na ręczniku papierowym.


Następnie jajka obtaczać w mące, rozmąconym jajku, parmezanie i bułce tartej. 


Smażyć na maśle na rumiano.


Jajka można podawać z fasolką, szpinakiem... z różnymi sosami lub jako samodzielne danie.
Jajka te gotowałam w Bobowej, miejscowości położonej na trasie Tarnów – Krynica. W sezonie zimowym, przez Bobową przejeżdżają sznury samochodów z turystami podążającymi na narty, deski do Krynicy i jej okolic. Po drodze warto na chwilę zatrzymać się w Bobowej i obejrzeć, a może i kupić wyroby z koronki klockowej, z której ta miejscowość słynie.
Pierwszą koronkę stworzył pająk na krosnach pozostawionych przez młodą tkaczkę. Dziewczyna zachwycona pięknem splotów chciała sama zrobić coś podobnego, jednak brakowało jej pajęczej zręczności. Dlatego ukochany wystrugał jej klocki z drewna, dzięki którym nici nie plątały się.


Historia bobowskich koronek klockowych sięga początków XVI wieku. To właśnie w oparciu o te tradycje miasteczko zdobyło się na zorganizowanie w 1899 roku Krajowej Szkoły Koronkarskiej, której uczennice zdobyły w 1902 roku brązowy medal na wystawie w Saint Luiz, a w roku 1905 złoty medal w San Francisco.
Koronki klockowe, wykonywane są przy pomocy podłużnych szpulek, często drewnianych, zwanych klockami (stąd nazwa koronki). Technika polega na przeplataniu w grupach po cztery wielu nici nawiniętych na klocki. Dzięki temu tworzy się tzw. płócienko tworzące formy ornamentu i różne rodzaje siateczek w tle oraz wypełnieniach motywów. Koronkę podczas tworzenia umieszcza się na specjalnej poduszce z umieszczonym na niej wzorem. Technika ta umożliwia uzyskanie delikatnych ażurowych wyrobów o bardzo różnorodnych wzorach.


Z koronki powstają serwetki, obrusy, obrazy, biżuteria...
Można obejrzeć je i kupić u Pani Moniki Madej.
Jadąc przez Bobową, wystarczy zatrzymać się na Rynku i cofnąć kilkanaście metrów. 


Po prawej stronie, tuż za sklepem spożywczym jest pawilon (Grunwaldzka 8), w którym można zastać Panią Monikę tworzącą kolejne koronkowe dzieło.

4 komentarze: