wtorek, 25 czerwca 2019

Karola Bober - Kobieta z pasją




Do Pani Karoli i jej Kaszubskiej Zagrody trafiliśmy w czasie wakacyjnych podróży.
Zawsze jadąc na wakacje staramy się odkrywać nowe (przynajmniej dla nas) ciekawe tradycyjne produkty i poznawać ich producentów. Pani Karola Bober niewątpliwie jest naszym największym odkryciem sezonu. Umówieni telefonicznie na około 30 minutowe spotkanie, po krótkich poszukiwaniach wjeżdżamy do gospodarstwa. Już od pierwszej chwili, od pierwszego momentu nabieramy przekonania, że trafiliśmy w miejsce i do osoby absolutnie niezwykłej. Po wejściu na werandę natychmiast otaczają nas stare wzbudzające sentyment przedmioty: szafy, stoły i inne drobne przedmioty codziennego użytku. 



Ale prawdziwe skarby to dopiero zobaczymy za chwilę.
Jadąc wiedzieliśmy, że Pani Karola piecze chleby na podstawie 100 - 150 letnich przepisów, które znalazła w starych kaszubskich książkach kucharskich i że ma kilkaset form piekarniczych. Ale okazało się, że nic nie wiedzieliśmy. 



Form do pieczenia, pralinek i czekoladek naprawdę jest kilkaset. Wielkość i zawartość kolekcji rzuciła nas na kolana. Takiej kolekcji nie widzieliśmy w żadnym muzeum. 



Są formy do ciast, bab, ciastowych figurek, pierników, 



czekoladek, pralinek, 



cukierków, 



budyni (tych prawdziwych starych budyniów - legumin), wafli, chlebów i nie wiadomo czego jeszcze (bo wszystkich nie obejrzeliśmy), wszystkie pochodzą z XIX oraz początków XX wieku i są piękne.
Oprócz tego ogromny zbiór książek kucharskich również z przełomu XIX i XX wieku.



Jakby tego było mało pokaźny zbiór puszek i opakowań po produktach spożywczych 



(a nawet pełnych nierozpakowanych torebek z przyprawami). Do tego wszystkiego Pani Karola jest chodzącą encyklopedią, wie o swoich zbiorach bardzo bardzo dużo. Oczywiście namawialiśmy ją z całych sił na natychmiastowe opracowanie swoich zbiorów i spisanie całej swojej wiedzy. Zbiory są czasami udostępniane. Miały swoją wystawę w muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie. 



Stanowią ilustracje w książce „Zasmakuj w Formie - pomorskie przepisy i formy cukiernicze”, wydanej w ramach swołowskiej serii wydawniczej przez Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.
Formy wykorzystywane są w warsztatach pieczenia chleba, pierników, ciast czy wyrobu landrynek często organizowanych w gospodarstwie Pani Karoli.
Gdy w 2011 roku rozpoczynała swoją przygodę z pieczeniem chleba postanowiła pokazać, jak smakuje klasyczny domowy chleb pieczony od dziesięcioleci w kaszubskich domach. Jej chleby powstają z ekologicznych, lokalnych produktów. A pachną tak, że nie sposób było nam się skupić, słuchać i robić zdjęcia (w trakcie naszej wizyty co chwilę lądowały w piecu i wyjmowane były z niego gorące, pachnące, parujące bochenki.) W gospodarstwie wypiekane jest kilkanaście rodzajów chleba między innymi: gryczany, jasny i ciemny orkiszowy, biały na maślance czy żytni, który wyrabiany jest przez dwa dni. Wieloziarnisty chleb na maślance i zakwasie ze słonecznikiem, siemieniem lnianym, kozieradką, koprem włoskim i czarnuszką. Ten ostatni uznany został za najlepszy chleb domowego wypieku podczas corocznego święta kupców w Gdańsku na Jarmarku św. Dominika.



W swojej kolekcji Pani Karola posiada również zbiór 1700 makatek, czyli niewielkich rozmiarów tkanin dekoracyjnych, które w domostwach wieszano na ścianach. Tych już z braku czasu nie obejrzeliśmy. Oprócz jednej przepięknej, malowanej i z naszywanymi z materiału ubraniami (no po prostu 3 D).



Pieczenia chleba pod okiem Karoli Bober można się nauczyć podczas warsztatów, które organizowane są w Zagrodzie Kaszubskiej w Lipuszu. Spotkanie trwa do trzech godzin i wszyscy chętni – zarówno dorośli, jak i dzieci – od podstaw uczą się na czym polega sztuka tworzenia wyjątkowego bochenka.
Nasze spotkanie zakończyło się … napisać, że degustacją jeszcze ciepłego chleba, to nic nie napisać. 



My się po prostu rzuciliśmy na grubo, szybko krojone pajdy chleba z masłem, domowym szmalcem i owocowymi konfiturami. Nie byliśmy przecież specjalnie głodni, a to ile zjedliśmy niech pozostanie naszą tajemnicą.



Do Kaszubskiej Zagrody, do Pani Karoli Bober oraz jej męża będziemy na pewno wracać przy każdej okazji, choć mielibyśmy nadkładać sporo drogi.
Taki chleb – jego smak i zapach mogą się śnić po nocach. Oczywiście spotkanie troszkę nam się przedłużyło i trwało w końcu około trzech godzin. Nie żałujemy ani minuty. Prosimy o więcej. Oraz o rozważenie zorganizowani stałej ekspozycji form do pieczenia oraz makatek.
O Kaszubskiej Zagrodzie i jej gospodyni pisze również Rafał Nowakowski na stronie „Jedzenie na Kaszubach
Podpisujemy się obydwoma rękoma pod KAŻDYM słowem autora.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz