czwartek, 13 czerwca 2019

Turbot smażony


Turbot, jedna ze smaczniejszych ryb bałtyckich, a na pewno najdroższa w nadmorskich smażalniach. Turbota bardzo prosto można usmażyć w domu, nawet w warunkach wakacyjnych.
Wystarczy patelnia, olej, sól, mąka i oczywiście turbot.
Turbot, przed wojną nazywany był płaszczą. Tak o turbocie pisała Maria Disslowa w 1930 roku w książce Jak gotować: „Płaszcza (turbot). Jest to duża szeroka i płaska ryba (stąd nazwa jej płaszcza), mięso ma białe tłuste i bardzo delikatne. Przyrządzać ją można na rozmaite sposoby, jak każdą inna rybę. (...) Oskrobać rybę, oczyścić, wyjąć wnętrzności, wypłókać starannie, wcisnąć soku cytrynowego i posolić. (...)


Turboty kupiłam prosto z kutra i na miejscu zostały one oczyszczone. Odgłowione, bez wnętrzności, z odciętymi płetwami i ze zdjętą ciemną, szorstką skórą. Turbot z jednej strony ma ciemną, szorstką skórę, 


z drugiej białą i gładką (tę zostawiamy, oczywiście można ciemną skórę zostawić, jednak w warunkach polowych było mi tak wygodniej).

  • tuszka turbota,
  • sól,
  • mąka,
  • sok z cytryny,
  • skórka otarta z cytryny,
  • olej do smażenia,


Turbota umyć, osuszyć, oprószyć solą i odstawić na pół godziny.
Następnie oprószyć skórką cytrynową i skropić sokiem z cytryny. Lekko oprószyć mąką. Rybę smażyć na rozgrzanym tłuszczu, z obu stron na rumiano.
Aby sprawdzić czy ryba jest upieczona, należy metalową wykałaczką nakłuć rybę do środka, jeżeli po 10 sekundach metal będzie ciepły/gorący oznacza, że ryba jest gotowa.
Turbota podałam z ziemniakami z wody.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz