sobota, 3 września 2016

Białowieża - Marcinek i Stoczek wsród bojarów


Prosto z Drohiczyna, korzystając z zaproszenia LOT (Lokalna Organizacja Turystyczna) Regionu Puszczy Białowieskiej, pojechaliśmy do Narewki, do Bojarskiego Gościńca położonego na zakolu rzeki Narewka.


Tam zjedliśmy kolację przygotowaną przez szefa kuchni Andrzeja Krajewskiego. Restauracja Bojarski Gościniec specjalizuje się w daniach kuchni wschodniej.


Solianka – zupa mięsna lub rybna przyrządzona z dodatkiem ogórków kwaszonych, koncentratu pomidorowego, zrumienionej cebuli, ewentualnie kaparów i oliwek oraz soku z cytryny, podprawiona śmietaną.


Kaczka pieczona z jabłkami.


Baranina.


Ciasto czekoladowe.


Wino z Winnicy Jasiel.


Wódka zbożowa naturalna z manufaktury Old Polish Vodka.
Po kolacji czas spać po długim i pełnym atrakcji dniu, tym bardziej że następny dzień również zapowiada się ciekawie.


Nocowałyśmy w pokojach gościnnych Bojarskiego Gościńca, mieszczących się w budynku stacji carskiej z XIX wieku.
Budynek stacji został przeniesiony i odrestaurowany.


Wystrój pokoi starano utrzymać się w stylu, pasującym do czasów, gdy działał dworzec. 


Jednak ja bym usunęła sztuczne kwiaty. 


Zupełnie nie są potrzebne, szczególnie gdy widok za oknem przepiękny :)


Spać trzeba było szybko, gdyż śniadanie zaplanowane było w Polanie Żubra w Pogorzelcach. Nie jest to miejsce noclegowe, tu można przyjść (4,5 km od Białowieży), przyjechać rowerem, samochodem i coś zjeść.


Jadłam tam śniadanie, więc o tym tylko mogę opowiedzieć, ale jeżeli inne posiłki przygotowywane są z taką dokładnością i z takich produktów, to warto zatrzymać się w Polanie Żubra podczas wędrówek


pieszych czy rowerowych, a i zabrać ze sobą słoiczek domowych przetworów.
Po śniadaniu udaliśmy się do Rezerwatu Pokazowego Żubrów BPR oraz Muzeum Przyrodniczo-Leśnego BPN, ale o tym później.


Na chwilę wpadliśmy na stację Białowieża Pałac – jeszcze nie tak dawno strasząca, w centrum Białowieży pozostałość peronu wybudowanego w 1897 roku na potrzeby rezydencji carów Rosji z polecenia cara Aleksandra III. Stacja Białowieża Pałac została odrestaurowana przez właścicieli restauracji, która mieści się w pomieszczeniach dawnej stacji.


Tam czekała na nas kawa, herbata oraz Marcinek. Marcinek Hajnowski to ciasto wywodzące się z Pałacu Carskiego, pieczone było na świętego Marcina. 


W lipcu tego roku zostało ono wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych.


Kolejny punkt programu to wizyta w Restauracji Stoczek w Białowieży, mieszczącej się w kamienicy z 1926 roku. Szefem kuchni jest tam Marek Daniluk.
Menu oparte jest na tradycji, wielokulturowości regionu (przenikanie się kuchni białoruskiej, żydowskiej, litewskiej, polskiej i rosyjskiej) oraz sezonowości. W karcie znajdziemy dziczyznę, bliny, babkę ziemniaczaną podane w nowoczesnej formie.
My mieliśmy przyjemność degustować:


carpaccio z żubra,


pielmieni – miks smaków: z dziczyzny, baraniny i wieprzowiny,


szurpa tatarska z baraniną – zupa na baraninie, dość sycąca


jagnięcina z Jelonki (krzyżówka świniarki z wrzosówką i czarnogłówką), podawana z kurkami z patelni, babeczką ziemniaczaną, plackiem i buraczkami
Wszystkie dania przedstawione w nowoczesnej formie, brawo dla szefa.
Warto będąc w Białowieży nawet na chwilę, zajrzeć do Stoczka 
c.d.n.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz