wtorek, 30 września 2014

X wystawa win hiszpańskich w Polsce, czyli zimny wiatr, gorący temperament i 100 punktów Parkera…

Tegoroczna jubileuszowa dziesiąta wystawa win hiszpańskich w Warszawie w dniu 23 września zgromadziła wielu miłośników tego zacnego napoju bogów. 


Z okazji jubileuszu w bibliotece Radcy Handlowego Ambasady Hiszpanii odbyła się degustacja specjalnie wybranych dwunastu win, którą prowadził Pedro Ballesteros. Nie byłoby to tak emocjonujące wydarzenie, gdyby nie szara codzienność zakorkowanego miasta stołecznego Warszawy i chęć przybycia na czas. Z małym poślizgiem czasowym – to takie normalne wśród mieszkańców południa Europy, zdążyłem. Zwłaszcza, na najważniejszy moment, czyli degustację win. A było kilka pozycji, dla których można się było zatracić. Ale zacznijmy po kolei.
Pierwsza do naszych kieliszków trafiła Cava Mont Ferrant Berta Bouzzy – intrygująco owocowe, świeże i rześkie białe wino musujące. Intrygujące ze względu na fakt użycia oprócz tradycyjnych odmian Macabeo, Xarel.lo i Parellada 15% Chardonnay, które dodatkowo było starzone w beczkach. Efekt końcowy bardzo udany i godny polecenia.







Kolejne wino pochodziło z maleńkiego regionu tuż koło Barcelony Alella – to Marques de Alella Pansa Blanca. Mało znana odmiana winogron, podobna w stylu do Xarel.lo daje świetne i aromatyczne wina do letniej hiszpańskiej kuchni. Ciekawostką może być, że z winiarni tej widać wieże znanej barcelońskiej świątyni Sagrada de Familia.







Kolejne dwa białe wina to Flor de Vetu Verdejo z Ruedy oraz Gran Cova z odległego Rias Baixas w Galicji. Świetne na letnie popołudnia, orzeźwiające i aromatyczne, choć czasem pełne niespodzianek, nawet podczas profesjonalnych degustacji. 
 
Po lekkich i przyjemnych przyszła kolej na coś bardziej wymagającego, czyli wino Bodega Gruz Conde z Andaluzji - 100% Pedro Ximenez, starzone 5 lat w systemie soleras y criaderas. To typowo gastronomiczna propozycja dla wytrawnych kucharzy i zaprawionych w boju winomaniaków. To typ wina, które albo pokocha się od razu, ale delikatnie mówiąc – nie przepada za nim.






Ostatnim białym winem był ulubiony przez wielu Gewurztraminer Monte Odina z Somontano – aromatyczne i bogate w smaku jak przystało na wino z tej odmiany wino o niezwykłej wręcz jakości. Czy Somontano będzie drugim Napa Valley – czas pokaże.












Po dość długiej części z winami białymi tempo degustacji win czerwonych było bardziej niż imponujące. Kelnerzy uwijali się z napełnianiem kieliszków, ponieważ biblioteka była wypełniona w całości, a za drzwiami czekały już na nas przekąski tapas.

Godnym uwagi było wino Microvino SN Carinena z znanego większości turystów Costa Barva. Niewielka liczba wyprodukowanych butelek 1588 przełożyła się na niezwykłej urody wino, o rustykalnym charakterze i eleganckim, długim finiszu.







Kolejne, na które zwróciłem uwagę, to klasyczna Rioja 200 Monges Reserva 2007. Piękny rubinowo czerwony kolor, krągłe w smaku z soczystym owocowym finiszem i miękkimi taninami. Wysoka jakość w ciekawym graficznie wydaniu. Jedno z chętniej polecanych.








I wreszcie oczekiwane przez wszystkich Don PX Convento Seleccion z Montilla – Moriles 1946. Rok butelkowania wrzesień 2011. Tak, to nie błąd w pisaniu – wino pochodzi z rocznika 1946 a całkowita liczba wyprodukowanych butelek to 11400. Robert Parker przyznał temu winu 100 punktów, czyli maksymalną liczbę w swojej skali, co zdarza się niezwykle rzadko. Wraz z kilkunastoma innymi osobami miałem okazję delektować się tym winem, ponieważ trudno to doświadczenie sprowadzić tylko do miana degustacji. Kropla wina w ustach uwalniała całe bogactwo świeżych aromatów, smaków i niezwykłych doznań. Cudowne doświadczenie.

I tak degustacja dobiegła końca, ale nasze rozmowy trwały jeszcze długo i były niezwykle żywiołowe. Skąd w nas ten hiszpański temperament …?
Hasta luego. 
 
Tomasz Noga, specjalista do spraw wina.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza