niedziela, 29 maja 2016

Kotlety pożarskie - Smaki Warszawy z Królewskim niefiltrowanym



Piwo z Warszawą związane jest od średniowiecza, od kiedy to wytwarzano je na miejscu, ale również sprowadzano z zagranicy.

W 1823 zakazano sprowadzania piwa, piwo miało być produkowane w kraju. Od tego czasu nastąpił rozkwit browarnictwa w Warszawie, gdzie w 1840 roku działało 40 browarów.

Jednym z browarów był znajdujący się na rogu Krochmalnej i Ciepłej browar spółki „Schöffer i Glimpf”, który na licytacji w 1846 roku kupili Błażej Haberbusch i Konstanty Schiele wraz z Henrykiem Klawe. I w ten sposób powstał browar „Haberbusch, Schiele i Klawe” produkujący początkowo piwo ciemne mocne. Henryk Klawe w 1865 roku wycofał się ze spółki, od tej pory browary nosiły nazwę „Haberbusch i Schiele”. Dzięki wysokiej jakości piwa i własnym ogródkom piwnym, był największym warszawskim browarem początku XX wieku.

W 1921 roku powstała Spółka Akcyjna Zjednoczonych Browarów „Haberbusch i Schiele”, której udziałowcami były między innymi rodziny Haberbuscha i Schielego.


W 1946 roku browar został znacjonalizowany, od 1968 roku zakład funkcjonował pod nazwą Warszawskie Zakłady Piwowarskie. W 1992 roku browary przekształcono w Browary Warszawskie S.A. spółkę pracowniczą, która w 1997 roku zmieniła nazwę na Browary Warszawskie „Królewskie” S.A.
Pierwsze piwo Królewskie powstało w 1970 roku, jako piwo regionalne, popularne na Mazowszu a szczególnie w Warszawie.
Na początku XXI wieku Królewskie stało się marką ogólnopolską.
W chwili obecnej produkowane są trzy odmiany piwa królewskiego.
Królewskie Jasne Pełne, Królewskie Mocne i Królewskie Niepasteryzowane.
Królewskie Niefiltrowane to powrót do klimatu Warszawy sprzed lat.
To lokalne piwo o naturalnie świeżym smaku i wyraźnie wyczuwalnej goryczce.
Uwarzone tak jak kiedyś i nie poddane filtracji, dzięki czemu zachowuje wyjątkowe walory smakowe, ma gęstą pianę oraz jest naturalnie mętne.



I właśnie na zaproszenie Królewskiego Niefiltrowanego miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach „Smaki dawnej Warszawy”, które prowadził Jerzy Nogal – zapalony tropiciel warszawskich smaków, skutecznie ocala od zapomnienia kulinarne tradycje stolicy. Swoją wiedzę o warszawskich klimatach zdobywa między innymi podczas wypraw na targi i długich rozmów o przyjemności jedzenia z prawdziwymi warszawiakami.
Podczas warsztatów przygotowaliśmy kilka, z niezbyt długiej listy dań warszawskich.
Były to:


raki w śmietanie,



chłodnik mazowiecki na cielęcinie i wodzie z ogórków kiszonych,


pyzy z Różyca,


marynowane buraki,


Wuzetka, której nazwa (według jednej wersji) pochodzi od Trasy W-Z,


oraz kotlety pożarskie
Składniki na 4 porcje:

  • 250 g mielonej cielęciny,
  • 2 piersi z kurczaka,
  • 1 (50g) czerstwa bułka,
  • 120 ml mleka,
  • 2 jajka,
  • sól,
  • 1 łyżka masła,
  • 1,5 łyżki siekanego kopru,
  • 1 łyżka roztopionego masła,
  • tłuszcz do smażenia,
  • Panierka:
  • 1 jajo
  • 1/2 szklanki bułki tartej
Bułkę namoczyć w mleku, odcisnąć. Mięso i bułkę zmielić. Wymieszać dokładnie mięso, bułkę, posiekany koperek, 2 żółtka i roztopione masło. Doprawić. Dodać dwa ubite białka.
Wymieszać na puszystą masę i podzielić na 8-10 kulek. Uformować podłużne kotlety grubości palca, obtoczyć w jajku i bułce. Kotlety smażyć na średnim ogniu, aż zarumienią się z każdej strony. Następnie dodać trochę masła i dosmażyć kotlety na mniejszym ogniu.



Można je dopiec w piekarniku. Kotlety położyć na blaszce, na nich ułożyć po kawałku masła i piec kilka minut w piekarniku nagrzanym do 180 C.


3 komentarze:

  1. "uformować kotlety grubości palca?" współczuję jak ktoś ma takie palce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kotlet podczas smażenia trochę "pęcznieje", więc po usmażeniu będzie grubszy niż palec. Jeżeli tę ilość mięsa podzielimy na 8-10 części, to kotleciki nie wyjdą duże i podana grubość będzie odpowiednia. Ten na górze faktycznie grubszy, ten na czarnym talerzu już grubości mniej więcej ok.

      Usuń
  2. A czy możesz się podzielić pozostałymi przepisami tj. W-ztka, pyzy, chłodnik?

    OdpowiedzUsuń