poniedziałek, 23 czerwca 2014

Costantino - winnica z Palermo


W żoliborskiej winiarni Winotopia odbyła się ostatnio degustacja win sycylijskich prowadzona przez Piotra Chełchowskiego. 



Sycylia cieszy się coraz większym powodzeniem w Polsce. Bez wątpienia ma na to wpływ fakt, że coraz więcej Rodaków spędza wakacje na tej największej wyspie Morza Śródziemnego. Ciekawość z pewnością wzmagają endemiczne odmiany winogron uprawiane tylko, bądź głównie, na Sycylii. Ciężko jest wymienić wszystkie winiarskie regiony sycylijskie; winorośl uprawia się niemal na całej wyspie. Niemniej za najistotniejsze siedliska uważa się północny-zachód ( okolice Palermo i Trapani ), a także zbocza wulkanu Etna. Dwa regiony, które dzieli tak wiele, że mogłyby równie dobrze znajdować się w różnych krajach.
Okolice Palermo to typowe południe Europy. Z winogronami dojrzewającymi tak szybko, że są zbierane już pod koniec sierpnia. Pod palącym słońcem owoce dojrzewają tak silnie, że wina często są odbierane jako zbyt alkoholowe, bądź po prostu nudne. Na szczęście tak nie było z winami z winnicy Costantino, które mieliśmy okazję próbować.
 


Na pierwszy ogień poszło leciutko musujące wino SBRIU z lokalnej odmiany Catarratto: bardzo świeże, mocno kwiatowe, rześkie; podczas upału po prostu idealne.
 


Kolejnym winem było CATARRATTO TRADIZIONE SICILIANA. Ta sama odmiana co poprzednio, ale bez bąbelków. Wino o dość pełnej budowie; aromaty głównie kwiatowe. Świetnie się połączyło z grzankami z tapenadą.



Jako ostatniego białego spróbowaliśmy CHAMANIT. Jest to mieszanka lokalnego Grillo z Chardonnay. Zaskoczyła dość silna budowa wina. W nosie obok nut kwiatowych da się znaleźć aromaty dojrzałych owoców z wybijającą się brzoskwinią. Doskonały partner dla serów dojrzewających.
Potem przyszła kolej na wina czerwone. 




Jako pierwsze zostało zaserwowana najbardziej typowa dla Sycylii odmiana czyli Nero d'Avola. Piliśmy już różne wina z tego szczepu, od wodnistych po przesadnie ciężkie i alkoholowe. To z degustacji znalazło się gdzieś pomiędzy. Bardzo owocowe z wyczuwalną wiśnią, sprawiało wrażenie jednocześnie świeżego i mocnego. Nie da się go zapomnieć choćby ze względu na etykietę ze zdjęciem założyciela winnicy.
 



Kolejne wina czerwone to już inny świat czyli zbocza Etny. Prezentowana winnica Benanti jest jedną z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych winnic regionu, a ich wina są często obecne w "gwiazdkowych" restauracjach. Winogrona na Etnie zbierane są dopiero w listopadzie. Nic w tym dziwnego jeśli weźmiemy pod uwagę, że rosną na wysokości 700 – 1100 m. n.p.m. Do stałych elementów krajobrazu należy nie tylko wulkaniczne podłoże, ale również... śnieg. Flagową odmianą winogron z Etny jest Nerello Mascalese oraz Nerello Cappuccio.
Pierwsze wino ROSSO DI VERZELLA jest mieszanką obu szczepów. Wydaje się, że jest to wino kompletne. Z jednej strony ma lekkość typową dla win pochodzących z wysoko położonych winnic, z drugiej pełnię kojarzoną z cieplejszymi regionami. Wyczujemy w nim oczywiście aromaty czerwonych owoców, ale również bardziej zaskakujące nuty eukaliptusa oraz ziół. Prowadzący degustację zapewnił, że świetnie sprawdza się w połączeniu z mocno ziołowymi daniami.
 



Kolejno spróbowaliśmy win z odmian Nerelllo, najpierw Cappuccio, a potem Mascalese. Cappuccio okazało się winem pełnym, ale z nieagresywnymi taninami.
Oczywiście świetne jako towarzysz potraw mięsnych, ale bez kłopotu można je wypić również bez dodatków kulinarnych.
 


Tymczasem NERELLO MASCALESE to już wino tak garbnikowe, że bez solidnej porcji mięsa się nie obędzie. Obok typowych aromatów udało nam się wychwycić nuty fiołków.
Podsumowując ciężko wybrać zwycięzcę degustacji. Na pewno wina sycylijskie są tak różnorodne, że można je pić latami bez nudy; co region to niemal inny kraj. Degustację poprowadził importer win do Polski –  nowa firma KROPLE WINA. 




degustowaliśmy na zaproszenie importera

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza